Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli nieuporządkowane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli nieuporządkowane. Pokaż wszystkie posty

22 kwietnia 2013

tu teraz zawsze tu teraz zawsze tu teraz zawsze




Przywitaj się ze mną uśmiechem spojrzyj na mnie widząc tylko dobroć która gdzieś we mnie jest spojrzyj tak by zapamiętać kolor moich oczu

nie przestawaj się uśmiechać obiecuję również ładnie skrzywię twarz
teraz pójdź ze mną w prawo w lewo prosto gdziekolwiek długo krótko na spacer zaproś mnie na kawę na herbatę na słońce wyciągnij mnie na powietrze gdzie odruchowo zmrużymy oczy pod wpływem pełni dnia pójdź ze mną do kawiarni do domu na łąkę nad rzekę pójdź ze mną wieczorem o świcie o północy
powiedz słowo może dwa nie przestawaj otwierać się na potoki słów nie przestawaj otwierać się na oceany wspomnień które dopiero nas czekają nie zostawiaj mnie samej
porozmawiajmy o błękitnym raju nad naszymi głowami porozmawiajmy o zielonych dywanach pod nami porozmawiajmy przy cichym blasku świec przy drżeniu rosy przy mgnieniu ekranów
nie mów mi źle nie mów o smutnych cieniach na drogach smutnych cieniach na oczach 
bądź ze mną minutę bądź ze mną chwilę bądź ze mną teraz
nie przestawaj być tylko bądź bardzo
rozstawaj się ze mną pozornie na zawsze rozstawaj się ze mną na chwilkę gdy odwrócisz się chciej mnie zobaczyć jeszcze raz zobacz mnie jeszcze raz



Gaba Gaba Gaba
i
jej
okno okno okno


25 marca 2013

wena nie wena







Czasem zapominam żyć.
Twoje oczy znów bezszelestnie generalizują ułożone w słowa literki. Mogły ułożyć się inaczej. A jednak jakimś odruchem wolnej woli zapadła decyzja, że będą to właśnie takie słowa, a nie inne. Tak samo jest ze wszystkim innym. Śnię o deszczu, nie mając sił na słońce. Budzę się w mękach, z lękiem otwieram oczy, bo to co czeka za ciemną bramą powiek może przywołać niesłychaną torturę serca. Szczęście? Byłoby to niczym skucie się w kajdany niewoli, która na pozór wydawałaby się być słodka. Oddaję się więc kolejnej żądzy wzniesienia się wyżej niż nieznane mi jeszcze nieba.
Dlaczego tak mocno trzymamy się reguł..  Dlaczego sami siebie okuwamy w ostrogi i karcimy się za nie zawsze zgodne z tym, co mówi sumienie odruchami wolnego wyboru umysłu.
Gdzie jest ta granica, gdy przestajemy żądać od życia i zaczynamy wstydzić się ideałów? Gdy nierozumna istota stwierdzi, że więcej jej nie potrzeba, niż ma w sobie, to dzieje się najbardziej przykra rzecz na tym ziemskim padole. Umiera dusza, czy cokolwiek, co w nas jest. Człowiek ten jest  jak roślina zielona, która w przypływie fałszywej mądrości stwierdzi, że więcej jej nie potrzeba powietrza. Najpierw zwijają się jego kwiaty i gniją owoce, potem opadają liście, cały zwija się jakby w konwulsjach. Istota ta na pozór żyjąc w stoickim bezruchu odrzuca mgnienia oczu. Potem zapadając w błotniste bagna rutyny zanurza się w nich bez życia.
Nie trzeba nam usychać w poczuciu spełnienia.
Czy to zależy do końca od człowieka, jaki jego droga obejmie cel? Nie dostałam tak wiele, by z tego nie korzystać… Cóż zrobi dziecko, które zostaje na chwile same i wie, że rodzice nie patrzą? W przypływie poczucia wolności coś głupiego… Głupim nazwiemy to my, mądrzejsi od mądrych. Po stokroć byłaby istota ludzka szczęśliwsza bez tych łańcuchów konwenansów.
Nie trzeba nam usychać w poczuciu spełnienia, trzeba nam patrzeć na realność z głębokości wzniesień.







11 marca 2013

pokutuję codziennie









pokutuję codziennie
pokutuję codziennie
pokutuję codziennie
pokutuję codziennie
pokutuję codziennie





what's wrong with me?







10 lutego 2013

Słyszysz echo niebieskiego nieba?


Dostaję w deszczowy dzień dziurawe buty i ciepłą czapkę. 
Przez tyle lat wędrówki do źródeł wody na pustyni wszyscy mówią, w jaki sposób być i być szczęśliwym - przecież powinno nas uszczęśliwiać samo czekanie na niebieskie niebo ze świadomością tego, że w końcu ono nadejdzie. Ewentualnie szare niebo, które dzięki praktycznemu braku szczęścia może stać się niebieskie... Nie rozumiem.


Ale stukrotne powtarzanie tej samej frazy przestało działać. Szare niebo nie jest niebieskie. Tak, tak: brak lęku, dużo miłości, brak lęku, wolność, szare niebo trzeba docenić, zbyt i zbyt dużo emocji, zbyt, i zbyt.
Co daje wolność, gdy skrzydła są obciążone deszczem z szarego nieba?





„Nie myśl, że dlatego iż nazywam to <<ciemnością>> albo <<obłokiem>>, jest to taki obłok jaki widzisz na niebie, albo taka ciemność jaką znasz, kiedy w domu zgaśnie światło. Ciemność tę albo obłok możesz wyobrazić sobie przed okiem duszy w sam szczyt lata, tak jak w głębiach zimowej nocy możesz wywołać obraz jasnego, święcącego światła. Nie to mam wcale na myśli. Przez <<ciemność>> rozumiem <<brak wiedzy>> – tak jak można powiedzieć, że <<ciemne>> jest dla ciebie to, czego nie znasz albo mogłeś zapomnieć, bo nie możesz tego zobaczyć wewnętrznym okiem. Dla tej to przyczyny nazywa się to <<obłokiem>>, nie na niebie naturalnie, ale <<niewiedzy>>”. Mark Rothko

13 stycznia 2013

bazylika uczuć sarcum emocji

To takie rozkoszne uczucie, ten moment. 
Ta chwila, gdy cały świat jest w kilku metrach kwadratowych. Gdy padające światło na deski jest jedynym słońcem na świecie. Gdy kurz nazbierany przez wszystkie kurtyny zaczyna żyć własnym życiem. Gdy tak głośno gra melodia ciszy pustej sceny. 



Zastanawiam się, czy kiedyś mi to przejdzie. Czy zawsze ten moment tak jak teraz będzie przepełniał mnie i definiował? 




Teatr jest moją świątynią. Sacrum. Nie ma tam miejsca dla szarości. Wszystko jest święte, każda barwa, każde światło, każdy gest. 

To wszystko mnie wypełnia. To moje katharsis i mimesis. Mój początek i koniec. Tam chcę trwać na wieki, tam nie dosięgnie mnie nic, co złe. To mój raj, mój Eden.



Chodź ze mną. Rozkoszuj się tym powietrzem, tą nieskalaną wielkością chwili. Każdą sekundą ruchu, każdą sekundą milczenia i każdym uczuciem, które wszystkim tam rządzi. Chodź, zapomnij o wszystkim. Tam będzie nam dobrze, tam przeżyjemy tysiące historii, które w końcu staną się naszymi własnymi. Staniemy się legendą, którą sami opowiemy. Będziemy księżycem, niebem, będziemy drzewem wśród wichury. Będziemy pustynią, strumieniem, krańcem świata. Będziemy tym, czego nigdy nie było. 
To sacrum uczuć, to bazylika emocji.





6 stycznia 2013

oczywiste nie jest to to nie jest oczywiste


To śmieszne, jak wszystkim się przejmujemy. Gdybyśmy żyli ot tak, po prostu, na przykład jak Diogenes. Tak sobie po prostu leżeć i szydzić z głupoty ludzi. Tak, wspaniała wizja. 
 


Marzenia w pewien sposób psują życie.  


Właśnie, naiwność. To chyba duży problem.




Świat nie jest taki zły, jeśli patrzy się na niego przez palce... Gorzej,  ktoś zabierze dłoń. I w dodatku każą jeszcze się uśmiechać. To chyba jakiś sposób na przetrwanie.

Świat to dziwne miejsce... tam, gdzie ja przebywam, jest mniej normalności i smutku.



5 stycznia 2013

a co





Powietrze mnie przygniata. Sny łapią mnie w swoje szpony i potrząsają szyderczo, tak, bym nie pojęła, tego, co już zrozumiałam. Najlżejsze powiewy przynoszą betonową świeżość. Poranki są pełne narkotyzującego wschodu bez nadziei światła...

Kolejny dzień mija. Samotnie. Moja niecierpliwość i emocjonalność przybrała potworzastą postać i chce mnie zjeść. Chyba się jej dam. Nie mogę już, nudno mi, pożeram wzrokiem deszcz i wiatr. I narzekam ile tylko mogę, a co. 


Podświadomie zrozumiałem, że nie mogę być kolejną nudną historią, której nikt właściwie nie opowiedział.


I to jest właśnie mój największy problem!


Zajadam się nicością.







Większe podstawy do zmartwychwstania mają inne członki niż włosy.
Tomasz z Akwinu










Jestem taka samoniezniszczalna, wypełniona niczym i trochę żałosna.





pure 
morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure morning pure mornign pure morning pure morning pure morning
morning